Wzdłuż ścieżki rowerowej powstał 9-kilometrowy pas barierek. Koszt inwestycji: 2 miliony złotych

Jedno zdjęcie sprawiło, że trasa rowerowa pod Wrocławiem stała się słynna w całym kraju. Internauci drwią z inwestycji i wyczuwają przekręt „producent barierek dobrze zarobił”. Na zdjęciu widzimy ciąg barierek biegnący wzdłuż dziewięcio-kilometrowej ścieżki rowerowej.

W ramach programu modernizacji infrastruktury przy drodze krajowej nr 5 na odcinku Wrocław-Trzebnica powstała ścieżka rowerowa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że wzdłuż dziewięcio-kilometrowej ścieżki, z obu stron ciągnie się pas barierek. Nie odgradzają one jednak rowerzystów od drogi szybkiego ruchu, a od pola. Koszt inwestycji wyniósł ponad 2 mln zł z czego około 1 mln przeznaczono na same barierki. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczy się, że instalacja powstała zgodnie z przepisami.
– Jeżeli skarpy obok są wyższe niż pół metra, takie barierki zawsze są stosowane. Dodając, że te barierki chronią pieszych i rowerzystów także przez „upadkiem ze skarpy”.

Jak zauważył jeden z internautów, moduły powinny być w stylu odwróconej litery L a nie U. Oznacza to, że barierki zostały wykonane z zamkniętych, powtarzalnych modułów na dwóch słupkach, zamiast z modułów pół-zamkniętych na jednym słupku. To drugie z pewnością pozwoliłoby ograniczyć koszt inwestycji. W skali budżetu wsi lub gminy może to mieć ogromne znaczenie. Zamiast bezmyślnie marnować pieniądze na bezużyteczne elementy takich ogrodzeń, można zbudować dzieciom plac zabaw, świetlice lub kilka metrów publicznego chodnika.
– Te barierki nie spełniają swojej funkcji. Mają służyć bezpieczeństwu, a tak naprawdę stwarzają zagrożenie – uważa natomiast Marek Długozima – burmistrz Trzebnicy.