W Polsce do 2026 roku powstanie elektrownia atomowa.

Pierwsze dwa bloki elektrowni atomowej mają powstać do 2026 roku i kosztować 40-60 mld zł. Takich pieniędzy nie ma w polskich spółkach energetycznych. Zapłacimy 10 zł miesięcznie więcej za prąd, aby zrzucić się na elektrownię atomową? Taką propozycję przedstawia Ministerstwo Energii.

Prace nad budową alternatywnej energii dla węgla w Polsce muszą zostać przyśpieszone, a to ze względu na podpisaną ostatnio w Parlamencie Europejskim ustawę o środowisku, która zawiera przede wszystkim wpis zobowiązujący do obniżenia emisji CO2 przez wspólnotę członków Unii Europejskiej. Problem z budową elektrowni atomowej polega na tym, że nie ma pieniędzy na taką budowę, a pożyczone pieniądze na tę inwestycję trzeba będzie zwrócić w ciągu 15 lat, a przez ten okres elektrownia nie zarobi tylu pieniędzy, aby spłacić kredyt.

Po objęciu władzy przez PiS, minister Truszewski zaczął prace nad nowym modelem finansowania. Niedawno minister stwierdził, że chciałby, aby okres spłaty długów zaciągniętych na budowę elektrowni jądrowej wydłużyć na cały okres jej eksploatacji, czyli nawet 60 lat, a pierwsze reaktory miałyby powstać do 2026 roku. Do rozdziału o finansowaniu dopisano jeden punkt: elektrownia atomowa mogłaby zostać sfinansowana dzięki dodatkowej „opłacie jądrowej”, zaszytej w rachunkach gospodarstw domowych i firm.

Czytaj także: Putin grozi już oficjalnie! Po jego słowach świat zamarł.

Opłata jądrowa (być może oficjalnie nazwana „opłatą środowiskową”) zastąpiłaby obecnie obowiązującą opłatę przejściową, która finansuje skutki rozwiązania kontraktów długoterminowych zawieranych przed wejściem Polski do UE. Problem w tym, że opłata przejściowa to tylko 5 zł miesięcznie, żeby zapełnić lukę finansową „opłata jądrowa”, musiałaby być dwa-trzy razy wyższa. 10-15 zł miesięcznie więcej za prąd, żeby zrzucić się na elektrownię atomową? Taka propozycja przed wyborami praktycznie jest nie do przeprowadzenia. Nikt nie chce płacić więcej za prąd. Dlatego nowy podatek ma wejść w życie dopiero w drugiej kadencji partii PiS, która dominuje we wszystkich sondażach przed wyborami parlamentarnymi.