pon. Lip 22nd, 2019

Dom

Ile kosztuje projekt domu?

Indywidualny projekt domu jednorodzinnego może kosztować tyle, co osiem katalogowych projektów budynków o zbliżonych wymiarach i rozwiązaniach technologicznych. Ceny z gotowych planów rozpoczynają się od 800 zł, natomiast kwota za projekt oryginalny może sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych – podpowiadają eksperci
Marzec to miesiąc, w którym rokrocznie następuje niespotykany przez pozostałą część roku wzrost liczby nowych budów rozpoczynanych przez inwestorów indywidualnych. W 2018 r. wyniósł on 76%, ale rok wcześniej było to aż 120% – wynika z danych GUS. Już wcześniej zaczyna się natomiast ruch na rynku gruntów, czego odzwierciedleniem może być, zanotowany w lutym wzrost liczby zapytań o działki w serwisie Domiporta.pl o 55%. Osoby, które planują budowę swojego domu stają przed dylematem: skorzystać z tańszego, ale gotowego katalogowego projektu czy wydać więcej i zamówić u architekta oryginalny projekt domu, który spełni oczekiwania?

Projekt indywidualny – rozwiązanie droższe

Korzystanie z usług architekta tworzącego projekt indywidualny jest zalecane w kilku przypadkach. Przede wszystkim, gdy posiadana działka ma nietypowy kształt, złe warunki geotechniczne, bądź niedużą powierzchnię. Wpisanie atrakcyjnego domu w „trudną” działkę wymaga autorskiego podejścia. Drugim powodem decyzji o skorzystaniu z pomocy projektanta jest chęć posiadania domu niebanalnego, który spełniałby nietypowe wymagania przyszłego właściciela.

Przygotowanie oryginalnego projektu wiąże się z dużo większymi kosztami niż w przypadku planu katalogowego. Ale to nie koniec. Zaprojektowanie indywidualnego domu, na co składa się projekt architektonicznych, konstrukcyjny i instalacyjny, zajmuje od kilku tygodni do kilku miesięcy. Wiąże się to również z wielokrotnymi spotkaniami z architektem, podczas których na bieżąco są ustalane szczegóły projektu.

-Klient świadomy nie chce funkcjonalnych i estetycznych kompromisów, jakie niesie ze sobą projekt gotowy. Nie chce też domu, który zobaczy po drugiej stronie ogrodzenia. Dlatego sięga po projekt domu skrojony pod jego wymagania. Ma wyobrażenie jakie funkcje ma spełniać jego dom, ale nie wie jak to wszystko opakować w nowoczesną formę, która odpowiada jego gustom. Chce się przy tym pozytywnie wyróżnić na tle otoczenia. Chce posiadać coś wyjątkowego co będzie służyło jemu i rodzinie przez długie lata. – mówi o typowym kliencie decydującym się na indywidualny projekt architekt Paweł Lis.

Projekt katalogowy

Skorzystanie z gotowego projektu, który można znaleźć w licznych katalogach dostępnych w internecie to rozwiązanie, na które decyduje się większość myślących o budowie domu. Kosztem rezygnacji z indywidualnego podejścia projektanta do realizacji, nabywca zyskuje duże oszczędności związane z projektem oraz czas – gdyż projekt katalogowy jest praktycznie gotowy i zawiera wszystkie najistotniejsze obliczenia.

a korzyść takiego rozwiązania przemawia również ogromny wybór gotowych projektów. Wśród nich jest wiele inspirowanych prawdziwymi perłami architektury, bądź przygotowanych przez renomowane pracownie. Zakup projektu domu o powierzchni od 100 do 150 m2 to wydatek rzędu 800 – 4000 zł. Na tym nie kończą się koszty związane z projektem.

Dom katalogowy należy dostosować do posiadanej działki. Kupiony plan należy dopasować do mediów, stron świata oraz do wspomnianej wcześniej WZ-tki bądź MPZP – taka usługa nazywana „adaptacją projektu“ w zależności od regionu kosztuje od 1,5 tys. do 2,5 tys. zł. Do jej sprawnej realizacji biuro architektoniczne będzie potrzebowało również mapy geodezyjnej – koszt jej uzyskania to około tysiąca złotych. W szczególnych wypadkach do adaptacji projektu architekt będzie potrzebował również badań geotechnicznych gruntu. Ten wydatek również musi pokryć nabywca – 1,2 do 2 tys. zł.
Wadą zakupu gotowego projektu mieszkania jest niewielkie pole manewru jeśli chodzi o możliwość wprowadzania poprawek konstrukcyjnych. Te są bowiem bardzo ograniczone, a ich hipotetyczny zakres jest przewidziany w dokumentacji technicznej. Bywa, że jest to jedynie możliwość zmiany koloru okładziny bądź niezbędnych poprawek adaptacyjnych wynikających z indywidualnych Warunków Zabudowy bądź zapisów Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.

Z katalogu czy na zamówienie?

Koszt projektu indywidualnego jest kilkukrotnie wyższy w porównaniu z domem katalogowym i to biorąc pod uwagę wartości minimalne. W przypadku bardziej wyrafinowanych projektów domu o dużej powierzchni, trudno oszacować finalne koszty związane z pracą studia architektonicznego. W przypadku domów katalogowych, najdroższa znaleziona w sieci cena za projekt to około 25 tys. zł. za plan domu z ośmioma sypialniami o powierzchni użytkowej niemal 800 metrów.

Różnica w cenie między projektem indywidualnym i katalogowym może przekraczać 700% w przypadku budynków o powierzchni 150 – 200 m2. Oznacza to, że w cenie jednego oryginalnego projektu można kupić osiem katalogowych.

-Oszczędności na samym projekcie rzędu kilku tys. zł w obliczu wydania na budowę domu 700 tys. czy ponad miliona złotych są prowizoryczne. Koszt projektu domu w Polsce to ciągle 2-3% inwestycji więc naprawdę niewiele. Daleko nam do zachodniej Europy, gdzie ten koszt waha się przedziale 5-6%. – komentuje założyciel studia Paweł Lis Architekci.

Jeśli masz plastikowe okna, koniecznie powinieneś wiedzieć o tej śrubie – DZIĘKI TEMU ZAOSZCZĘDZISZ!

emy zimą zwiększyć docisk w ten sposób, aby uszczelnić mieszkanie, a co za tym idzie, by jak najmniej ciepła uciekało na zewnątrz, oraz aby jak najmniej zimnego powietrza dostawało się do środka.

Natomiast wiosną i latem warto zmniejszyć siłę docisku. W ten sposób poprawimy cyrkulację powietrza w mieszkaniu.

  • Zwiększamy nacisk przekręcając śrubę dociskową ODWROTNIE do ruchu wskazówek zegara! (jesień, zima)
  • Zmniejszamy nacisk przekręcając śrubę dociskową ZGODNIE z ruchem wskazówek zegara! (wiosna, lato)

Na poniższym filmiku dokładnie pokazano sposób uszczelnienia i rozszczelnienia okna



Mieszkanie wybrać nowe czy z drugiej ręki?

Jednym z pytań,  jakie sobie zadają Polacy jest to o wybór mieszkania nowego bądź z drugiej ręki. Oba rozwiązania mają swoich zwolenników i przeciwników. Home Broker przygotował zestawienie najważniejszych zalet mieszkań z rynku pierwotnego i wtórnego.

Nieruchomość od dewelopera daje trudną do zdefiniowania satysfakcję bycia pierwszym mieszkańcem, można je zaaranżować według własnego pomysłu, a jego koszty utrzymania są zwykle niskie. Za to lokal z rynku wtórnego można kupić „od ręki”, prawdopodobnie będzie miał w okolicy dojrzałą infrastrukturę, no i zazwyczaj jest tańszy w zakupie.

Cztery powody, dla których warto kupić mieszkanie z rynku pierwotnego lub wtórnego

Rynek pierwotny 
Większe możliwości aranżacyjne – kupujący sam decyduje, jak będzie urządzone jego mieszkanie
Nowoczesne sąsiedztwo – wiele nowych osiedli jest budowanych pośród innych nowych osiedli o wyższej estetyce Niższe koszty utrzymania – nowe budownictwo zazwyczaj generuje niższe koszty związane z utrzymaniem nieruchomości
Lepsza infrastruktura osiedla – nowe bloki mają windy i garaże podziemne, do tego bardziej dopracowane klatki schodowe, komórki lokatorskie, a czasami zielone tarasy na dachach.


Rynek wtórny
Gotowe rozwiązania – kupujący wybiera z mieszkań wykończonych w określonym standardzie, dzięki temu oszczędza czas
Unikalna lokalizacja – mieszkania z rynku wtórnego często są dostępne w miejscach, w których już żaden nowy budynek nie powstanie
Niższy koszt zakupu – nieruchomości z rynku wtórnego są zazwyczaj od 5-10 proc. tańsze
Rozbudowana infrastruktura okolicy – wokół starszych osiedli zdążyły powstać szkoły, przedszkola, a zasadzone w chwili budowy bloku drzewa mają już kilka metrów wysokości.

Zalety mieszkania z rynku pierwotnego

100 tys. mieszkań oddają w ciągu roku do użytkowania w Polsce deweloperzy i choć w ostatnich miesiącach liczba chętnych na nie nieco spadła, to nadal nowe mieszkania znajdują wielu amatorów. Jak wykazał sondaż przeprowadzony kilka lat temu przez TNS Polska, dla Polaków kupujących nieruchomość z rynku pierwotnego istotne jest to, że wszystko jest w budynku nowe, że nie trzeba martwić się o remonty i można samodzielnie decydować o wystroju.

To decydowanie o tym, jak będzie wyglądać mieszkanie ma bardzo duże znaczenie dla ludzi młodych, którzy nabywając swoje pierwsze mieszkanie chciałyby czuć się w nim jak najlepiej. Pozwala to dostosować lokal do potrzeb przyszłych mieszkańców, a przecież każda rodzina jest inna. Zupełnie inne oczekiwania będzie miała młoda para z małym dzieckiem, a inne doświadczone małżeństwo z dwójką nastolatków. Nowe mieszkania częściej wyposażone są w garderobę czy spiżarnię, a ich atrakcyjność podnoszą duże okna (czasami od samej podłogi aż do sufitu).

Wiele osób zwraca też uwagę na to, co widać poza mieszkaniem. Zakup mieszkania na rynku pierwotnym to często sąsiedztwo innych nowych budynków. Niektóre osiedla budowane są wg projektów znanych architektów i z dbałością o detale. Estetyczne rozwiązania cieszą oko i sprawiają, że mieszka się przyjemniej.

Życie ułatwiają też nowoczesne i funkcjonalne stosowane przez deweloperów. Nowe bloki wyposażone są w nowoczesne i bezawaryjne windy, komórki lokatorskie i podziemne miejsca parkingowe/garażowe. To ostatnie to ogromna zaleta szczególnie w dużych miastach i na zagęszczonych osiedlach, gdzie miejsc parkingowych zawsze brakuje.
W kontekście przyszłego życia i jego kosztów ważne są koszty utrzymania mieszkania. Nowe mieszkania oferują zwykle niższy czynsz (bo nie obciążają go składki na fundusz remontowy) i jednocześnie niższe rachunki, gdyż lepsza izolacja cieplna obniża zużycie ogrzewania.

Zalety mieszkania z rynku wtórnego

To, co podkreśla wielu kupujących mieszkania z drugiej ręki, to ich dostępność. Praktycznie dowolne mieszkanie (metraż, liczba pokoi, standard) można kupić od ręki. Mieszkania z rynku wtórnego są dostępne praktycznie w każdej dzielnicy i na każdym osiedlu, mamy więc pełną dowolność wyboru. Bez problemu znaleźć można mieszkanie w centrum, na obrzeżach, przy stacji kolejowej, w sąsiedztwie terenów zielonych – do wyboru do koloru. Na dodatek wiele lokalizacji jest unikalnych, w zabudowanych kwartałach miast nowe budynki już nie powstaną, a te z drugiej ręki zawsze będą do kupienia.
No i można kupić lokal gotowy do zamieszkania „od zaraz”. Na rynku wtórnym znaleźć można mieszkania zaprojektowane i wyposażone na najwyższym poziomie, czasami łącznie ze sprzętem elektronicznym i dziełami sztuki.

W kontekście lokalizacji warto też zwrócić uwagę na dostępną infrastrukturę. Osiedla wybudowane kilkadziesiąt lat temu zdążyły już obrosnąć w sklepy, przedszkola, szkoły czy przychodnie lekarskie, a drzewa posadzone na początku ich historii mają rozłożyste korony i dają przyjemny cień.

Mieszkania z drugiej ręki są też zwykle tańsze. Średnio jest to 5-10 proc., przykładowo w pierwszym kwartale 2018 r. w Warszawie mieszkania z rynku wtórnego były tańsze od tych z pierwotnego o 4 proc., a we Wrocławiu o 10 proc. Kupując mieszkanie z drugiej ręki można także liczyć na negocjacje ceny, co dodatkowo prowadzi do obniżenia finalnej ceny.

Polacy spłacają kredyty mieszkaniowe w 13 lat. „Lepiej oddać niż ciułać”

Nadpłaty kredytów czy całkowita spłata przed czasem to powszechna praktyka – wynika z analizy Open Finance. Choć Polacy zadłużają się przeciętnie na 26 lat, to statystyczny dłużnik pozbywa się swojego zobowiązania po połowie tego czasu.

Każda złotówka pożyczona na 30 lat w ramach złotowego kredytu mieszkaniowego oznacza konieczność oddania do banku prawie 1,85 złotych. Tym samym, jeśli pożyczymy 100 tysięcy, to będziemy musieli oddać 185 tysięcy – wynika z szacunków Open Finance. To i tak niski koszt, ponieważ wciąż kredytobiorcy cieszyć się mogą rekordowo niskimi stopami procentowymi, dzięki którym przeciętne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych wynosi wg NBP jedynie 4,6 proc. (RRSO).
Gdyby poziom stóp procentowych wzrósł, to i koszt ten okazałby się wyższy. Wystarczy, aby oprocentowanie posiadanego przez 30 lat długu było o 1 pkt. proc. wyższe (5,6 proc.), aby w zamian za każdą złotówkę pożyczona na zakup mieszkania,konieczne było oddanie 2,06 zł. Oprocentowanie wyższe o 2 pkt. proc. (6,6 proc.) oznacza, że za każdą pożyczoną złotówkę przyjdzie oddać już prawie 2,30 zł.

Lepiej oddać niż ciułać

Trudno się wiec dziwić, że większość kredytów spłacana jest przed czasem. Powodem może być prosta kalkulacja – jeśli ktoś ma oszczędności, to przeważnie lepiej przeznaczyć je na nadpłatę długu niż założenie lokaty. Czemu? Odsetki z lokat są przeważnie niższe niż odsetki, które musimy płacić do banku z tytułu kredytu mieszkaniowego. Spójrzmy na konkretne obliczenia.

Mając w kieszeni wolny tysiąc złotych możemy iść do banku otwierając przeciętny roczny depozyt na 1,75 proc. (dane NBP). To w ciągu roku oznacza zysk na poziomie 14,18 zł po opodatkowaniu. W przypadku kredytu hipotecznego przeciętne RRSO wynosi wspomniane wcześniej 4,6 proc. Nadpłata tysiąca złotych teoretycznie oznacza, że w ciągu roku zaoszczędzimy na odsetkach 46 złotych, czyli 3 razy więcej niż zarobilibyśmy na lokacie. Wyliczenia te zakładają jednak, że nadpłata doprowadzi do skrócenia okresu kredytowania, a nie zmniejszenia wysokości kolejnych rat.

Większość długów spłacamy w ciągu dekady

Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że nie zawsze spłata kredytu przed czasem oznacza, że komuś udało się uzbierać pieniądze na pozbycie się długu. Nierzadko zdarza się bowiem, że za wcześniejszą spłatą stoi sprzedaż nieruchomości – na przykład w celu zamiany małego metrażu na większy. W takim wypadku część ceny płaconej przez nabywcę nieruchomości trafia do banku w celu przedterminowej spłaty.

Z danych KNF i AMRON – SARFiN wynika, że na koniec 2017 roku do spłacenia wciąż pozostało prawie 90 proc. złotowych kredytów mieszkaniowych zaciągniętych w 2015 roku, ale już z długów zaciąganych w 2010 spłaconych zostało 44 proc. Dostępne dane sugerują wyraźny trend do przedterminowych spłat zaciąganych kredytów hipotecznych. Gdyby spróbować go ekstrapolować, to okazałoby się, że tylko około 7 proc. osób, które zadłużyły się na przynajmniej 35 lat, nie spłaci swojego długu przed czasem. To oznacza, że przeciętny dług spłacony zostanie w ciągu niecałych 13 lat. Wynik niezły biorąc pod uwagę, że obecnie Polacy zadłużają się przeciętnie na 26 lat – wynika z danych Open Finance.

Szczęśliwa trzynastka

Warto podkreślić, że zarówno nadpłaty, jak i przedterminowe spłaty oznaczają wyraźne oszczędności. Na przykład skrócenie okresu kredytowania z 26 lat o połowę oznacza spadek kosztu obsługi długu o ponad połowę. Za pożyczenie na ten okres 100 tys. złotych trzeba byłoby zapłacić prawie 72 tysiące odsetek i kosztów dodatkowych. Skrócenie okresu kredytowania do 13 lat obniża łączne koszty długu do 33 tysięcy. Korzyść z wcześniejszego pozbycia się długu hipotecznego byłaby wyższa gdyby Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na podwyżkę stóp procentowych wpływając tym samym na wzrost kosztu prawie wszystkich złotowych kredytów hipotecznych w Polsce.

Co ważne, wszystkie powyższe wyliczenia dotyczą złotowych kredytów mieszkaniowych. W przypadku długów walutowych wysoki kurs helweckiej waluty i niskie oprocentowanie zadłużenia we franku powoduje, że kredyty te wyraźnie rzadziej są spłacane przed czasem. Po pierwsze dlatego, że oprocentowanie kredytów frankowych jest często wyraźnie niższe niż oprocentowanie lokat oferowanych przez rodzime banki. Nie mniej ważny jest fakt, że osoba, która spłacałaby dziś kredyt po kursie wyższym niż kurs zaciągnięcia długu, bezpowrotnie zrealizowałaby stratę na kursie walutowym.

x