pon. Lip 22nd, 2019

Andrzej Duda

Andrzej Sebastian Duda – polski prawnik i polityk, od 6 sierpnia 2015 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Humor dopisuje. Nagrali rozmowę Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w Nowym Jorku

Donald Tusk i Andrzej Duda spotkali się we wtorek na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ. W mediach pojawił się film z rozmowy, podczas której polski prezydent i przewodniczący Rady Europejskiej świetnie się bawili.
Andrzej Duda przyleciał do Nowego Jorku w niedzielę. Prezydent podczas trzydniowej wizyty wziął m.in. udział w debacie generalnej podczas 73. sesji Zgromadzenia ONZ, a także w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Andrzej Duda i Donald Tusk żartują podczas rozmowy w Nowym Jorku
Podczas obrad Zgromadzenia Ogólnego ONZ na temat misji pokojowych prezydent usiadł obok Donalda Tuska. Na nagraniu, które pojawiło się w internecie, widać jak Andrzej Duda opowiada coś Donaldowi Tuskowi, na co przewodniczący Rady Europejskiej reaguje śmiechem. Następnie były premier mówi coś prezydentowi, który przytakuje. Na filmie widać, że mimo różnic światopoglądowych, Tusk i Duda pałają do siebie sympatią.
https://twitter.com/MSakowska/status/1044679836227260423
Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski powiedział później dziennikarzom, że rozmowa była prywatna i nie chciał uchylić rąbka tajemnicy, czego dotyczyła.

– Gdybym powiedział, o czym była, stałaby się ona rozmową publiczną. Gdyby to była rozmowa publiczna, pewnie jej przebieg i charakter byłby tez inny, ale z racji tego, że była rozmową prywatną i nieoficjalną, to też to, co państwo zarejestrowaliście jako obrazki, jest własnością obu panów i dopóki nikt nie upoważni nas do tego, żeby tę treść przekazywać, to utrzymajmy charakter nieformalny, prywatny tej rozmowy – powiedział.

USA: Andrzej Duda o misjach pokojowych w ONZ

Podczas spotkania w ONZ Andrzej Duda zapowiedział powrót Polski do udziału w misjach pokojowych Narodów Zjednoczonych, a także poparł deklarację o wzmocnieniu oddziałów pokojowych, zwiększeniu bezpieczeństwa żołnierzy i lepszego ich wyposażenia.

Andrzej Duda przekonywał, że misje pokojowe są niezbędne do zapewnienia skuteczności ONZ. – Jeśli chcemy wspólnoty międzynarodowej, która będzie strażnikiem prawa międzynarodowego, to musimy zadbać o mechanizmy ich realizacji – powiedział polski prezydent. Dodał, że wartości i reguły działalności ONZ muszą być uzupełnione zdolnościami militarnymi.

– Polakom bardzo bliskie jest pragnienie życia w pokoju, stabilnym i silnym państwie, zapewniającym obywatelom bezpieczeństwo wolność i komfort życia – oświadczył Andrzej Duda. Wyrażając poparcie dla deklaracji o wzmocnieniu sił pokojowych wyraził nadzieję, że przyniesie ona oczekiwane skutki. Prezydent poinformował, że już niebawem polscy policjanci dołączą do misji UNMISS w Sudanie Południowym a polscy żołnierze – do operacji UNDOF na Bliskim Wschodzie.

Po prezydencie Andrzeju Dudzie w dyskusji głos zabrał przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, który zadeklarował poparcie dla operacji pokojowych w imieniu Unii Europejskiej. Podkreślił jednak, że jeśli Niebieskie Hełmy mają uzyskać większe wsparcie Europy, to muszą być bardziej efektywne.

Andrzej Duda ma propozycję ws. nauczycieli. Chce, by byli traktowani jak wykładowcy i twórcy

Jak czytamy na portalu wiadomosci.gazeta.pl. Andrzej Duda rozmawiał w poniedziałek o sytuacji w oświacie z minister finansów Teresą Czerwińską. Prezydent przedstawił szefowej resortu swoją propozycję dotyczącą załagodzenia konfliktu. Zasugerował, by objąć nauczycieli takimi samymi zasadami w kwestii kosztów uzyskania przychodów jak nauczycieli akademickich i twórców.

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał w poniedziałek z minister finansów Teresą Czerwińską o planowanym przez ZNP strajku nauczycieli. Jak mówił prezydent podczas spotkania z mieszkańcami Gorzowa Wielkopolskiego, minister finansów zapewniła go, że w budżecie są środki na zrealizowanie dotychczasowych propozycji strony rządowej.

Prezydent powiedział, że chciałby, aby nauczyciele byli objęci takimi samymi prawami jak pracownicy akademiccy i twórcy. Ten właśnie pomysł miał przekazać minister finansów.

– Poprosiłem, żeby rozważyła także z panem premierem możliwość objęcia nauczycieli takimi samymi zasadami w kwestii kosztów uzyskania przychodów jak nauczyciele akademiccy – czyli pracownicy naukowo-dydaktyczni wyższych uczelni i jak twórcy

  • mówił prezydent. Dodał, że dla tych grup koszty uzyskania przychodu wynoszą 50 procent.

Andrzej Duda podkreślił, że rozumie postulaty nauczycieli i solidaryzuje się z nimi, jednak sukcesem trwających negocjacji będzie tylko pełne porozumienie wszystkich stron. Prezydent zaznaczył, że w jego opinii nauczyciele zarabiają za mało. Doda, że solidaryzuje się zwłaszcza z nauczycielami z wielkich miast, którzy oczekują poprawy swojej sytuacji finansowej. Tłumaczył, że ceny w dużych miastach są zwykle wyższe, a tym samym pensja nauczycielska jest – jeśli chodzi o siłę nabywczą – relatywnie niska.

Strajk nauczycieli. Negocjacje związków zawodowych z rządem
Do wtorku zawieszono rozmowy strony rządowej ze związkowcami, które prowadzone są w Centrum Dialog w Warszawie. Nauczyciele ze Związku Nauczycielstwa Polskiego podtrzymują, że w przypadku braku porozumienia 8 kwietnia rozpoczną bezterminowy strajk.

Rząd proponuje przyspieszenie planowanej trzeciej transzy podwyżek ze stycznia na wrzesień, „dodatek na start” dla nauczycieli stażystów, skrócenie ich stażu i tym samym przyspieszenie możliwości awansu, zmiany w sposobie oceniania nauczycieli, a także określenie minimalnej stawki dodatku za wychowawstwo.

Zdaniem Związku Nauczycielstwa Polskiego złożone w poniedziałek przez rząd propozycje są powtórzeniem tego, co nauczyciele odrzucili już na początku roku. Sławomir Broniarz, prezes ZNP, oświadczył po rozmowie z wicepremier Beatą Szydło, że w związku z tym na razie nie ma przesłanek do wstrzymania decyzji o strajku.

„Solidarność” chce 15-procentowego wzrostu wynagrodzeń, podczas gdy ZNP i Forum Związków Zawodowych mówią o tysiącu złotych do zasadniczego wynagrodzenia.

Czyżby Amerykanie nie chcieli powstania w Polsce tzw. „Fort Trump”?

Jak zawiadamia portal kresy.pl Ministerstwo Obrony tydzień temu dostało od Amerykanów informację, że USA nie są obecnie zainteresowane założeniem w Polsce stałej bazy wojskowej, proponując przy tym niewielkie wzmocnienie obecnego kontyngentu – podaje „GW”. Ponadto, Amerykanów ma irytować samo używanie nazwy „Fort Trump”.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, powołując się na informatorów z kręgów dyplomatycznych, Amerykanie nie są pozytywnie nastawieni do inicjatywy Fort Trump, czyli powstania w Polsce stałej bazy sił USA.

Według gazety, rząd PiS nie przekonał strony amerykańskiej do swojej propozycji. Ponadto, MON już tydzień temu miało otrzymać od Amerykanów informację, „która nie pozostawia wątpliwości”. Ma z niej wynikać, że propozycje Waszyngtonu w kwestii wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce rozmijają się z oczekiwaniami Warszawy.

Jak podano, dla USA w grę wchodzi tylko niewielki wzrost obecności wojskowej, a nie budowa stałej bazy. Co oznaczałoby, że w najbliższym czasie Fortu Trump nie będzie, a Amerykanie będą trzymać się koncepcji utrzymywania kilku tysięcy żołnierzy w Polsce w trybie rotacyjnym. W zamian Stany Zjednoczone proponują wspólne szkolenia oraz niewielkie zwiększenie obecności wojsk. Ponadto, Polska mogłaby uzyskać wsparcie przy rozbudowie magazynów sprzętu wojskowego.

„GW” twierdzi, że strona amerykańska jest zirytowana używaniem nazwy „Fort Trump”, a dyplomaci z USA mieli prosić stronę polską, by już ten nazwy nie używać. Mieli tłumaczyć to tym, że nazewnictwo to komplikuje im relacje z innymi krajami europejskimi i z Rosją.

Niechęć Waszyngtonu do koncepcji stałej bazy wojsk USA w Polsce ma wynikać m.in. z cięcia wydatków na obronę flanki wschodniej NATO.

Niedawno informowano, że Biały Dom pracuje nad systemem, zgodnie z którym każdy kraj, na terytorium którego stacjonują żołnierze USA, będzie musiał zapłacić co najmniej 150 proc. kosztów ich utrzymania. Tak podała agencja Bloomberg, powołując się na swoje źródła w administracji USA. Państwa prowadzące politykę zbieżną z interesami USA mogłyby liczyć na zniżki.

Jak informowała redakcja kresy.pl w tym tygodniu w rozmowie z RMF FM były ambasador USA w Polsce, Stephen Mull mówił m.in., że jego zdaniem, obecnie w Kongresie nie widać dużego poparcia dla powstania Fort Trump.

– Oczywiście bazy dużo kosztują. (…) Z drugiej strony, jak nasi sojusznicy chcą zapłacić za koszty takich baz, to oczywiście Stany Zjednoczone zawsze będą gotowe pogadać o tym – mówił Mull.

Dopytywany, czy powątpiewa w szanse na powstanie stałej bazy sił USA w Polsce, Stephen Mull przyznał, że nie widzi, żeby było dla tej koncepcji duże poparcie w Kongresie. – Ale nie mówimy, że nigdy nie będzie – zastrzegł. Jego zdaniem wszystko zależy od tego, jaka koncepcja obrony Polski i innych sojuszników zostanie uznana za najsprawniejszą. Dodał, że jeśli USA wspólnie ze swoimi sojusznikami uznają, że lepsza byłaby tu stała baza, to być może wówczas ona powstanie. – Ale na razie ja nie widzę, żeby był duży impuls do tego ze strony naszego Kongresu i administracji.

Pierwotnie, do początku marca Pentagon miał przygotować specjalny raport dla Kongresu USA, z oceną możliwości i zasadności utworzenia w Polsce stałej bazy sił amerykańskich. Tak się nie stało, a już wcześniej sygnalizowano, że jest to tylko orientacyjny termin i dokument zostanie przedstawiony później. Pytany o to były dyplomata odpowiedział, że nie ponieważ nie jest już czynnym urzędnikiem, to nie zna obecnego statusu tego raportu. Zaznaczył jednak: – Bez względu na to, co będzie w tym raporcie, nie widzę dużego wsparcia w naszym Kongresie, na razie. Jego zdaniem, wystarczająco sprawny jest obecnie funkcjonujący system rotacyjnej obecności kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce.

Przypomnijmy, że wcześniej dziennik „Rzeczpospolita” pisał, że Amerykanie szykują dla Polski propozycję zwiększenia obecności wojskowej USA w Polsce. Nie będzie to „Fort Trump”, jednak amerykańskich żołnierzy ma być więcej i mają oni pozostać u nas dłużej, niż zakładano do tej pory. Jednocześnie źródła gazety mówią o tym, że rząd RP jest gotów przeznaczyć na amerykańskie bazy więcej niż 2 mld dolarów, włącznie z opcją opłacania kosztów pobytu Amerykanów w Polsce.

Czyżby ów wielki sojusz z amerykanami był budowany na piasku? Piszcie co o tym myślicie.

Źródło: kresy.pl

x