Szok i niedowierzanie.. Ty też czytasz tylko nagłówki? Przeczytaj ten artykuł

Szok i niedowierzanie.. Ty też czytasz tylko nagłówki? Przeczytaj ten artykuł

Przeglądając ostatnio facebooka natknąłem się na udostępniony przez pewną organizację, którą obserwuję, artykuł. Jego tytuł brzmiał „70% użytkowników facebooka czyta tylko nagłówki przed napisaniem komentarza” (org. „Study: 70% of Facebook users only read the headline of science stories before commenting”). Zdałem sobie wtedy sprawę, że dokładnie to robię – przeglądam newsy z social media nie sięgając do ich źródła.

The Science Post, które stworzyło artykuł, podeszło do tematu humorystycznie, ponieważ po kliknięciu w odnośnik okazuje się, że tekst jest pozbawiony treści, a jedyną informację uzyskujemy
właśnie z nagłówka. Spreparowany artykuł udostępniono już ponad 50 tys. razy, co rodzi pytanie o to, ile osób faktycznie zadało sobie trud sprawdzenia jego treści.

W tym miejscu każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, w jaki sposób zapoznaje się z internetowymi newsami. Przeglądając tzw. news feed z pewnością oszczędzamy czas,
ale pytanie czy nie lepiej byłoby poświęcić się i przeczytać całość tekstu? O ile mówimy o sprawach związanych z nauką (eksperymentami naukowymi), to wydaje się, że nagłówki są dobrym podsumowaniem tekstu i dla osób, które nie chcą brnąć w trudną, specjalistyczną terminologię, stanowią sensowny skrót. Problem pojawia się w momencie, kiedy mamy do czynienia np. z polityką.

Portali politycznych jest multum, każdy jest mniej lub bardziej przychylny danej partii politycznej. Nie będziemy tu wchodzić w szczegóły. Istotne jest to, co kryje się w danym tekście, szczególnie, kiedy nie mamy pewności, że nagłówek nie został odpowiednio przygotowany.

Mały przewodnik czytania nagłówków

iedyś statystyki mediów były dużo prostsze – liczyło się ile osób kupiło gazetę. Jeśli sprzedaż rosła należało trzymać dobry kierunek, jeśli spadała, zastanowić się co poszło nie tak. Nikt nie badał jaki procent artykułów i felietonów danego dnia został przeczytany, więc ci co przeczytali gazetę od deski do deski byli tak samo liczeni jak ci co przeczytali dwie strony.

Dzisiejsze narzędzia liczą wszystko – na których stronach był użytkownik, ile czasu na nich spędził, skąd przyszedł i dokąd się udał. Dlatego, aby statystyki rosły trzeba zachęcać czytelnika przynajmniej by zajrzał. A jak kliknął to rozbić treść na 20 podstron w postaci galerii. Od przyciągania są nagłówki, które nie zawsze już tworzą dziennikarze, ale specjaliści od SEO lub wydawcy. Jak należy odczytywać to co kryje się za nagłówkiem?

Szok i niedowierzanie…

Mało konkretów w nagłówku oznacza także niewielką ich ilość po kliknięciu w link. Ogólniki mają zbudować chęć kliknięcia pomimo braku interesującej treści. Nagłówek: „Szok! Mistrz olimpijski nie żyje” oznacza, że był to mistrz z igrzysk w latach 60., w sporcie, którego nikt nie ogląda, pochodził ze Szwecji i w dodatku nie jest to szok, bo od 10 lat miał nowotwór… Ale jak to doczytasz to kliknięcie w statystykach figuruje…

Gdyby chodziło o kogoś znanego to nazwisko figurowałoby w nagłówku. A nawet wielu. Po śmierci bardzo znanej osoby tworzą się wszelkie odmiany nagłówków: „Jan Kowalski – ostanie słowa do żony”, „Koledzy z drużyny wspominają Kowalskiego”, „Kowalski: 1954-2016”, „Ostatni wywiad Kowalskiego”, „Kowalski – tego o nim nie wiecie”.

Czy znaleziono lek na HIV?

Istnieje coś takiego jak Prawo Betteridge’a. Zgodnie z nim na każdy nagłówek będący pytaniem zamkniętym odpowiedź brzmi „nie”. Dlatego jeśli po przeczytaniu linku zastanawiasz się o to, czy rzeczywiście odnaleziono już lek na HIV w treści przeczytasz, że odkryto nową roślinę i ktoś zakażony HIV poczuł się trochę lepiej, ale cytowany naukowiec przyzna, że przed nami jeszcze milion badań. Gdyby rzeczony lek znaleziono każde medium chciałoby to napisać, więc i tytuł by się zmienił. Odpowiedź „nie” brzmi także na tytuły: „czy czekają nas przedterminowe wybory”, „czy to koniec świata”, „czy ludzkość wymrze”.

Ale masakra

Innym sposobem przyciągnięcia kliknięć jest przejaskrawienie wypowiedzi, wyciągnięcie czegoś z kontekstu lub zasugerowanie emocjonalnego stosunku pomiędzy dwoma osobami publicznymi. Czasem „Khalidov masakruje Pudziana” oznacza, że Mamed powiedział: „Mariusz kiedyś nie był prawdziwym zawodnikiem MMA, robi postępy, ale przed nim dużo pracy”. Ta reguła nie tyczy się polityki, bo nagłówek „Niesołowski /Pawłowicz / Kępa /  mocno o…” w 99% zwiastuje dużo bluzgów…