Papież miał być ofiarą aborcji!? Nieznana historia papieża Polaka

Papież miał być ofiarą aborcji!? Nieznana historia papieża Polaka

„Nie przeżyje pani tego porodu, proszę dokonać aborcji” – taki wyrok usłyszała od lekarza Emilia Wojtyłowa, będąc w ciąży. I to nie od byle jakiegoś medyka, ale najbardziej cenionego ginekologa w Wadowicach. Nie była to dla niej wcale łatwa decyzja, ale postanowiła oddać swój los w ręce Boga. Zdrowy syn przyszedł na świat 18 maja 1920 r. Dano mu na imię Karol. 58 lat później został papieżem.

Aż trudno w to uwierzyć! Człowiek, który zmienił bieg historii świata i już wkrótce zostanie świętym, mógł się w ogóle nie narodzić.

Emilia wraz z mężem Karolem Wojtyłą bardzo długo czekali na drugie dziecko. Ich pierwszy syn Edmund miał już 13 lat. Kiedy okazało się, że Emilia jest w ciąży, radość w rodzinie była wielka. Szczęście legło w gruzach, gdy 36-letnia już wówczas kobieta usłyszała od swojego zaufanego lekarza straszny wyrok. „„Ciąża jest poważnie zagrożona i nie szans, by została donoszona. Nie ma szans by urodziło się żywe dziecko” – powiedział dr. Jan Moskała. Co gorsze zdaniem lekarza, próba urodzenia dziecka, zakończy się śmiercią kobiety. By ratować siebie, Emilia powinna jak najszybciej dokonać aborcji – ocenił doktor. Przyszła matka papieża, była zdruzgotana. Miała wybrać: życie za życie. Długo biła się z myślami. Sama straciła w ten sposób rodzeństwo, które umarło zaraz po urodzeniu. Martwiła się także bardzo o swego syna Edmunda. Co będzie kiedy nastolatek straci matkę tak młodo? Emilia miała dokładnie 13 lat, kiedy sama straciła matkę. Doskonale wiedziała, jak smutne jest życie półsieroty. Dlaczego miałaby skazywać ukochanego syna na taki los? – Kto jednak dał mi prawo do decydowania o życiu lub śmierci innej osoby? – pytała samą siebie Emilia. Po rozmowie z mężem podjęła ostateczną decyzją. Urodzi to dziecko, o reszcie rozstrzygnie Bóg. Pod opieką innego lekarza, rozpoczęła się walka o utrzymanie ciąży, i wzmocnienie słabowitego organizmu Emilii. Wiosna 1920 roku była wyjątkowo upalna. 18 maja temperatura dochodziła do 30 stopni. Emilia czuła już, że zbliża się moment porodu. Bóle były coraz silniejsze. Poprosiła o świeże powietrze. Kiedy otworzono okno, rozległo się bicie dzwonów. Była godzina 17, rozpoczynało się właśnie nabożeństwo majowe. Wierni śpiewali Litanię Loterańską ku czci Matki Bożej. I wtedy Emilia urodziła zdrowego, silnego i wrzeszczącego wniebogłosy chłopca.

Czy był to tylko zbieg okoliczności? – Urodziłem się pomiędzy godziną siedemnastą a osiemnastą, czyli o tej samej godzinie, o której 58 lat później zostałem wybrany papieżem – wyznał wiele lat potem Jan Paweł II.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

x