„Na dwoje babka wróżyła – wszystko zależy od pogody” – te słowa usłyszymy od każdego, kto zarabia prowadząc typowo sezonową działalność nad polskim morzem. A z pogodą bywa różnie – wystarczy wrócić pamięcią do deszczowego czerwca, czy przeplatanego groźnymi burzami i upałami lipca. Dlatego, gdy tylko pojawi się słońce, restauratorzy, właściciele pensjonatów i drobni, nadmorscy kupcy zacierają ręce i robią wszystko, by w jak najkrótszym czasie jak najwięcej zarobić. Pokusa zysku jest tak duża, że nie boją się działać na granicy prawa lub najzwyczajniej w świecie je łamać.

Czytaj także: Jak sprawdzić czy telefon jest na podsłuchu?

Ciężka praca w słońcu

Upał, więc chce się pić. Kilkugodzinne leżenie plackiem na plaży bywa męczące, a bezczynność sprawia, że chce się jeść. Albo dzieci „jęczą”, że chcą loda na patyku. Powodów, by kupować u plażowych sprzedawców jest mnóstwo. To przecież taka wygoda – facet idzie po plaży, w przenośnej lodówce albo w plecaku ma wszystko, czego nam potrzeba. Podchodzi do legowiska i podaje smakołyki pod nos. Udanie się do najbliższego straganu lub punktu gastronomicznego to już prawdziwa wyprawa, a tak, wszystko mamy na miejscu.

Plażowym handlem obnośnym trudnią się przede wszystkim młodzi chłopcy. W plażowym outficie chodzą po piasku i krzycząc zachęcają do kupienia towarów.

– To o tyle ciężkie, że pracuje się głównie w upalne dni, gdy jest dużo ludzi na plaży. Trzeba krzyczeć, trzeba iść w tym gorącu. No ale zarobek jest nie najgorszy – mówi jeden z handlarzy oferujących przekąski na plaży w gdańskim Jelitkowie.

Handlarz dostaje prowizję od sprzedaży pojedynczych produktów i to jest główna część jego zarobku. Do torby pakuje określoną liczbę orzeszków, paczek popcornu czy gotowych kanapek i na tej podstawie rozlicza się z szefostwem. Prowizja od sprzedaży waha się między 1 a 3 zł. W ciepłe dni „obrotny” handlarz jest w stanie zarobić na rękę nawet 250 zł. Oczywiście musi się uwijać, bo plażowicze spędzają czas na kąpieliskach w określonych godzinach.

Drożyzna, ale kupują

Handel obnośny na plaży ma swoją cenę. Mina rzednie, gdy okazuje się, że za paczuszkę orzeszków w karmelu trzeba zapłacić 6 zł, za najzwyklejszego śmietankowego loda na patyku 4 zł, za kanapkę 5 zł. Cena za bułkę z serem waha się między 5 a 7 zł. Te same orzeszki w sklepie kosztują około 2,50 zł, a lód to wydatek rzędu niewiele ponad złotówki. Zdarza się, że handlarze oferują piwo – koszt to 7 zł, czyli tyle, ile za złoty trunek zapłacimy w barze.

Czytaj także: Najmniejsza wieś w Polsce szuka mieszkańców. Gospodarstwo można kupić tu za grosze.

Mimo tego, że plażowi sprzedawcy oferują drobne przekąski, lody czy piwo po mocno zawyżonych cenach, kupujących nie brakuje. Tymczasem od strony formalnej do uprawiania tego typu handlu potrzebne są specjalne zezwolenia. Jest to przecież działalność gospodarcza, nawet jeśli w perspektywie roku trwa zaledwie kilka tygodni.

„Tacy biedni chłopcy, to im dam zarobić” – myślą plażowiczki. Tymczasem część z nich pracuje dla właścicieli nadmorskich budek gastronomicznych – bez umowy, bez świadczeń, na czarno. Są też tacy, którzy działają na własną rękę. Nie mają ani papierów, ani przełożonych, a w razie kontroli wykręcają się, że są tylko posłańcami. Kogo? Na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć, ponieważ próbują się wykręcać tym, że nie spotykają szefa osobiście. – Hipotetycznie obnośna sprzedaż środków spożywczych na plaży mogłaby być prowadzona, jeśli stały obiekt w pobliżu plaży posiadałby – w ramach prowadzonej działalności – również zgodę na sprzedaż obnośną – mówi Anna Obuchowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. Problem jednak w tym, że w tym sezonie nikt w Gdańsku nie pofatygował się, by taką zgodę uzyskać.

Formalności? Jakie formalności!

Zgodnie z przepisami plaża to pas techniczny i to Urząd Morski decyduje o jego przeznaczeniu. Gdańskimi plażami zarządza Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. I tak naprawdę właśnie do MOSiR-u pierwsze kroki powinni skierować wszyscy, którzy mają zamiar prowadzić działalność handlową na kąpieliskach. Jak udało nam się dowiedzieć, w tym roku nikt nie wystąpił do MOSiR-u z prośbą o zgodę na handel obnośny na plaży. Tym samym, ci wszyscy „biedni chłopcy” robią to nielegalnie.

Oprócz zgody MOSiR-u, potrzebne jest także zezwolenie sanepidu. I tu zaczynają się schody, ponieważ przepisy jednoznacznie określają co można, a co jest zabronione.

– Z informacji uzyskanych od Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych w Gdańsku, Gdyni, Sopotu, Słupsku, Pucku, Lęborka i Nowego Dworu Gdańskiego wynika, iż w bieżącym roku nie były wydawane żadne zgody na handel obnośny żywności na plaży, w tym lodów. Takiej formy sprzedaży nie przewiduje się w obowiązujących przepisach – mówi wprost Anna Obuchowska.

Co robić?

– Straż miejska nie ma uprawnień do karania osób trudniących się obnośnym handlem na terenie plaż. Proceder ten nie jest zakazany ani Kodeksem Wykroczeń ani inną ustawą, zgodnie z którą strażnicy mieliby podstawy do podejmowania tego typu interwencji – zapewnia Miłosz Jurgielewicz ze Straży Miejskiej w Gdańsku.

„Plażowi handlarze” mogą być ukarani za prowadzenie nielegalnej sprzedaży żywności zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Nakładanie kar należy do kompetencji właściwego Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. – Z kolei MOSiR, jako zarządca gdańskich plaż nie posiada możliwości prawnych kontrolowania. Jeśli obecność sprzedawców jest dla plażowiczów z jakichś powodów uciążliwa, to są na to odpowiednie przepisy i organa do ich egzekwowania – informuje Grzegorz Pawelec z gdańskiego MOSiR-u.

Obnośny handel na plaży generalnie nie przeszkadza, dla wielu jest udogodnieniem, a przez lata stał się jednym z symboli polskich plaż, stałym elementem plażowania. Niemniej wszyscy kupujący powinni mieć świadomość, że to nasze bezpieczeństwo jest najważniejsze. Pamiętajmy, że produkty spożywcze eksponowane na słońcu bardzo szybko się psują i mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Szczególnie tyczy się to lodów, nawet jeśli są pakowane fabrycznie. Zdarza się, że produkty są niewiadomego pochodzenia. Dlatego, nim zrobimy dzieciom przyjemność i kupimy im na plaży smakołyki, zastanówmy się dwa razy.