“Co za rodzice! Dziecka wychować nie potrafią.”

Wyobraź sobie sytuację: jesteś w sklepie/banku/poczcie. Oczywiście jesteś tam ze swoim dzieckiem. Nagle potomek Twój cudowny zaczyna się drzeć. Po prostu, ze złości. Bo ma dwa latka i wkurza go ten cień na ścianie, ta linia na podłodze i do tego chce lizaka a Ty go bezczelnie w torebce nie masz. Dwulatek jak dwulatek – drzeć się musi. Ty to wiesz, każda Matka też, czemu zatem jest Ci tak cholernie wstyd?

Dzieci nie płaczą bez powodu. Nigdy. Powód jest zawsze, choć czasami nam – dorosłym wydaje się beznadziejny. Taki dwulatek wpada w furię (dokładnie tak), przez najmniejszą pierdółkę, więc jego histerii czasami nie da się po prostu uniknąć. Wiedzą to wszyscy, więc dlaczego zaraz oceniają Cię jako “wyrodną matkę”?

Przyznam się bez bicia: zdarza mi się tak oceniać. Nie zawsze, ale jednak. Kiedy widzę ryczącego dwulatka w sklepie od razu, mimowolnie, włącza mi się “dziecka nie potrafi uspokoić”, co jest dość dziwne, bo sama swoich (a dokładniej jednego Brunka) czasami nie potrafię.

A może taka scenka: dziecko w sklepie lata pomiędzy regałami, kiedy jego mama spokojnie ogląda jakieś artykuły: “niech ona go ogarnie!”. No tak, tylko że to dziecko nic złego nie robi. Biega. Po prostu biega, czasami pisknie bo cieszy go to bieganie. Dlaczego od razu “co za bachor” lub “co za matka!” nam się ciśnie na usta? Naprawdę dziecko powinno, niczym wytresowany piesek, stać przy nóżce swojej “pani mamy”?

Jasne, są niegrzeczne dzieci. To te, których rodzicom się w główce popierdzieliło i w dupach mają takie przyziemne czynności jak wychowywanie (np. TAKIE*). Na szczęście takich jest mniej, zdecydowana większość “łobuzów” to dzieci które są po prostu ciekawe świata, pełne energii, próbujące zrozumieć jak działa świat.

Dziecko piszczy na cały sklep? I co z tego? Krzywdę komuś tym robi? Ja rozumiem, że jak piszczy w złości to trochę słabo, bo jednak rodzic jest od tego, żeby nauczyć dziecko ze złością sobie radzić, ale czy ktoś zna dwulatka potrafiącego takie rzeczy? Ja znam dorosłych co sobie z emocjami nie potrafią poradzić a co dopiero takie maluszki.

Dajmy dzieciom prawo do odkrywania świata i nie katujmy wzrokiem mamy której synek zezłościł się bo zabawka mu upadła, a on tej złości jeszcze nie potrafi pokazać inaczej niż tupiąc nogą. Nauczy się, ale za jakiś czas. A ta dziewczynka śpiewająca na głos? I co, że fałszuje? Tobie to przeszkadza? W takim razie to Twój problem.

Dzieci nie tłumią emocji, pokazują że kochają, lubią. Krzyczą gdy nienawidzą, gdy coś boli. To jest w dzieciach najpiękniejsze! To my – rodzice, powinniśmy pokazać naszym szkrabom, że emocje to coś pięknego, że nie możemy się ich wstydzić. Nie pozwólmy by kiedykolwiek pomyślały inaczej…

*tekst Kamila już jakiś czas temu skomentowałam u niego na blogu, ale powtórzę jeszcze tutaj: brawa dla tego pana! Dał dzieciakowi nauczkę! Lekcję, którą zapamięta raz na zawsze! Czy chciałabym, żeby ktoś tak moje dziecko potraktował? Nie musiałby, bo nie sądzę by coś takiego zrobiło, ale… jeżeli jednak (moi chłopcy niestety nauczyli mnie “nigdy nie mów nigdy”) to po pierwsze podziękowałabym temu panu z całych sił! Gdyby się jeszcze zdarzyło, że tak jak ta matka stałabym jak idiotka i nie reagowała to bym poprosiła także kubeł (a nie jakiś kartonik) wody na mnie, bo najwyraźniej miałabym jakieś zaćmienie umysłu.

Więcej: https://www.flowmummy.pl/2015/03/co-za-rodzice-dziecka-wychowac-nie-potrafia/

Co musiała mieć w głowie stara kobieta z tego artykułu. Umyślnie spuściła wnuczka z 4. piętra. Wyciekło nagranie, powód nie mieści się w głowie. Zgodzicie się, że „zła kobieta” to zbyt delikatnie określcie jak dla tej kobiety.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.