wt. Lip 23rd, 2019

Nauka i technika

Codziennie nowe informacje, zdjęcia i filmy na temat Nauka i technika

Wyszedł z domu i zostawił ładowarkę podłączoną do prądu. Nie popełniajcie tego błędu.

Większość z nas ma zwyczaj pozostawiania nie odłączonych ładowarek od prądu. Typowa ładowarka zużywa w ciągu roku 2,7 kWh prądu, gdy telefon ładujemy co drugi dzień. To daje zaledwie 1,6 zł rocznie.

W czasie, gdy ładowarka nie ładuje, jej zużycie prądu jest jeszcze mniejsze, nic więc dziwnego, że często jej po prostu nie wyjmujemy z gniazda. Jednak historia tego mężczyzny jest dobrym powodem, byśmy zmienili ten nawyk.

Thomas Knutsson zgubił swoją oryginalną ładowarkę do telefonu. Kupił więc tańszy zamiennik i tak jak zawsze, pozostawił podłączoną do gniazda prądu. Nie spodziewał się jakie to będzie miało konsekwencje. Gdy po kilku godzinach wrócił do domu zauważył, że kabel zaczął się palić, a końcówka ładująca dosłownie wtopiła się w podłogę.

Czytaj także: Przywrócili karę śmierci. Prawie 1300 skazańców do zgładzenia.
Na szczęście mężczyzna wrócił w chwili, kiedy jeszcze nie doszło do pożaru. Łatwo sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby wrócił do domu później, albo ładowarka zamiast podłogi dotykała np. kołdry. Ponad 10% pożarów w naszych domach jest spowodowanych zwarciem w instalacji elektrycznej. Bardzo częstą przyczyną pożarów jest przegrzanie i spięcie w obwodzie. Dlatego warto przynajmniej podpiąć wszystkie ładowarki do jednej listwy zasilającej, którą będziemy wyłączać, gdy nie jest potrzebna.

Koniecznie podziel się tą historią, aby przestrzec rodzinę i znajomych, którzy być może również zostawiają podłączone ładowarki.

YouTube wprowadził licznik czasu spędzanego na oglądaniu filmów

W serwisie YouTube znajduje się tak dużo filmów, że praktycznie każdy znajdzie tam coś ciekawego dla siebie. W nowej aplikacji mobilnej pojawił się licznik czasu oglądania wideo – ma on pomóc zorientować się, czy przypadkiem nie traci się na YouTubie zbyt dużo życia.

Uber będzie wiedział, że jesteś pijany. Co jeżeli wypiłeś parę drinków za dużo?

Uber zamierza opracować algorytm, który będzie w stanie ocenić czy pasażer zamawiający przejazd jest pijany, czy trzeźwy. Firma złożyła wniosek do urzędu patentowego.

Dla wielu kierowców Ubera pijani pasażerowie to prawdziwa zmora i powód, dla którego rezygnują oni z zarabiania za pomocą aplikacji. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji Uber będzie w stanie ocenić, w jakim stanie jest dany pasażer – tak, aby kierowca mógł odmówić przyjęcia zgłoszenia. Wniosek złożony przez Ubera do urzędu patentowego można znaleźć tutaj.

Uber oceni stan pasażera. Co jeżeli wypiłeś parę drinków za dużo?
W jaki sposób firma z San Francisco rozpozna stan pasażera? Algorytm oceni sposób w jaki wpisujemy adres, z jaką precyzją klikamy w przyciski, jak się poruszamy po ulicy oraz jak długo zajmuje nam zamówienie przejazdu. Pod uwagę ma być brana także pora dnia (lub nocy).

Wielce prawdopodobne, że osoba idąca ulicą o 2 w nocy, niezdarnie pisząca wiadomości na smartfonie, znajduje się w stanie wskazującym. Wtedy Uber ma oznaczać kurs w wybrany sposób – dzięki temu pasażera można sparować z bardziej doświadczonymi kierowcami i takimi, którym nie przeszkadza nietrzeźwość klienta.

Pijanemu pasażerowi można także zablokować opcję współdzielenia przejazdu. Chodzi o rozwiązanie, w którym jednym samochodem porusza się kilku pasażerów, jadących w podobnym kierunku. Uber oferuje takie rozwiązanie w ramach usługi Uber Pool, która nie jest dostępna w Polsce. Klienci na polskim rynku mogą natomiast skorzystać z bliźniaczej usługi mytaxi match oferowanej przez konkurencję.

Inny pomysł to większe opłaty dla osób, które wypiły parę drinków za dużo. Nie jest jednak tak, że rozwiązanie będzie miało tylko negatywne skutki dla pasażerów. Wykorzystanie sztucznej inteligencji może okazać się pomocne przy przeciwdziałaniu zjawisku molestowania, o które byli oskarżani kierowcy Ubera w Stanach Zjednoczonych. Raporty amerykańskiej policji sugerują, że znaczna część poszkodowanych osób była nietrzeźwa. Odpowiednie sparowanie pasażera i kierowcy może zminimalizować zagrożenie.

Na razie Uber nie komentuje sprawy. Nie wydaje nam się, aby firma zdecydowała się na zawyżenie cen dla pijanych pasażerów – w końcu stanowią oni gros użytkowników aplikacji w późnych godzinach nocnych. Samo parowanie nietrzeźwych osób z odpowiednimi kierowcami może natomiast okazać się korzystne dla obu stron, chociaż prawdopodobnie pojawią się opinie, mówiące o zbyt dużej ingerencji Ubera w prywatność użytkowników.

PKO BP będzie testował rozpoznawanie mowy

Rozwiązania biometryczne w celu weryfikacji klientów. Chodzi tutaj o rozpoznawanie głosu, twarzy, układu naczyń krwionośnych dłoni, czy nawet podpisu.

Największy bank w Polsce przetestuje rozwiązanie inżynierów z Politechniki Gdańskiej, a konkretnie z Katedry Systemów Multimedialnych Wydziału Elektroniki Telekomunikacji i Informatyki. Projektem kieruje prof. Andrzej Czyżewski – donosi Puls Innowacji.

Jak to działa?
Na cały system składają się specjalne skanery, czujniki i mikrofony, którymi sterują aplikacje przygotowane przez naukowców. To wszystko pomieści urządzenie niewiele większe od laptopa, które zostanie umieszczone na stanowiskach obsługi klienta.

Zdaniem prof. Czyżewskiego główną siłą tego rozwiązania ma być wielostopniowość weryfikacji klienta.

– Komuś może trząść się danego dnia ręka, ktoś inny może mieć chrypę albo zarost. Nasz system dokonuje identyfikacji w oparciu o kilka źródeł danych, więc w wypadku jakichś wątpliwości dotyczących danych z jednego źródła, można będzie oprzeć się na pozostałych danych – wyjaśnił profesor dla Pulsu Innowacji.

Do zweryfikowania podpisu posłuży specjalny długopis, podłączony do urządzenia. Sprawdzana będzie siła nacisku, szybkość pisania czy też kąt nachylenia długopisu. Posłużą do tego odpowiednio specjalne czujniki, akcelerometry i miniżyroskop.

Celem zespołu z Politechniki Gdańskiej jest stworzenie uniwersalnego stanowiska bankowego.

Testy na wielką skalę
Bank PKO BP jest partnerem projektu i zamierza go przetestować w swoich oddziałach. Jest to największy bank w Polsce, który posiada blisko 7 milionów użytkowników. Ciężko wymarzyć sobie lepszego partnera do testowania swojego rozwiązania.

Zdaniem prof. Czyżewskiego PKO BP jest zainteresowany praktycznym wykorzystaniem systemu w przyszłości. Na wiosnę 2017 w 60 oddziałach banku pojawi się 100 urządzeń. Testy mają potrwać około 6 miesięcy.

Co ważne badania będą prowadzone dzięki pomocy grupy klientów, która zgodzi się wziąć udział w testach. Bank może zaoferować jakieś bonusy dla ochotników – mówi Czyżewski dla Pulsu Innowacji.

Od klientów mają również zostać pobrane próbki głosu i pisma oraz skan twarzy. Te informacje zostaną dołączone do poprzednich służących do weryfikacji klienta.

Projekt „Multimodalny biometryczny system weryfikacji tożsamości” dofinansowało Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Realizacja projektu rozpoczęła się w 2015 roku i potrwa do wiosny 2018 roku. Całe przedsięwzięcie warte jest prawie 10 mln zł. Na sumę tę składają się środki wyasygnowane przez NCBR oraz PKO BP i sopocką firmę Microsystem, która chce produkować urządzenia skonstruowane przez inżynierów.

W tym miejscu można sobie jednak zadać pytanie, czy jest sens inwestować tyle pieniędzy w rozwój oddziałów bankowych? Bankowość przenosi się do świata online, a fizyczne placówki znikają w coraz większym tempie.

Nowatorskie rozwiązania powinny być implementowane przede wszystkim do mobile’a. Może w przyszłości prof. Czyżewskiemu i jego zespołowi uda się również stworzyć coś ciekawego dla bankowych aplikacji mobilnych.

Apple Pay już działa w serwisach obsługiwanych przez PayU

PayU zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wdrożyło płatności Apple Pay. Na początek w ten sposób można zapłacić na stronach Fundacji Siepomaga – Siepomaga.pl i RatujemyZwierzaki.pl.

Pod koniec września biuro prasowe PayU potwierdziło wprowadzenie Apple Pay w obsługiwanych przez siebie sklepach i serwisach internetowych. Wtedy firma nie zdradzała o o jakie punkty chodzi, zasłaniając się tajemnicą handlową. W dzisiejszej informacji prasowej czytamy, że pierwszymi serwisami obsługiwanymi przez PayU, w których można zapłacić portfelem cyfrowym od Apple jest Siepomaga.pl i RatujemyZwierzaki.pl.

Siepomaga.pl i RatujemyZwierzaki.pl pierwszymi serwisami z Apple Pay w PayU
PayU zdradza, że Apple Pay sukcesywnie będą wdrażać kolejne sklepy i serwisy internetowe. Jakie? Niestety na razie nie wiadomo. Dla Fundacji Siepomaga wprowadzenie mobilnych metod płatności to jeden z kluczowych aspektów działalności – łatwy proces przekazania darowizny przez darczyńcę często decyduje o sukcesie zbiórki.

Aby zapłacić z Apple Pay na telefonie, będąc w sklepie lub serwisie internetowym, wystarczy wybrać płatność PayU, a następnie kliknąć kafelek „Apple Pay” na stronie z wyborem metod płatności i zatwierdzić transakcję za pomocą touch ID (odcisku palca posiadacza urządzenia). Więcej o płatnościach Apple Pay można przeczytać tutaj.

Jeżeli chodzi o integratorów płatności, to jako pierwszy w Polsce taką usługę wprowadził PayLane, należący do Polskich ePłatności. Apple Pay wdrożył także kantor internetowy Cinkciarz.pl, gdzie portfelem cyfrowym firmy z Cupertino można opłacać przekazy pieniężne.

Apple Pay jest już dostępne w większość dużych banków w Polsce. W zeszłym tygodniu usługa zadebiutowała w PKO Banku Polskim, a na początku przyszłego roku mobilne płatności Apple mają pojawić się także w ING Banku Śląskim. Jedynie Bank Millennium wciąż wzbrania się przed tym standardem…

To już koniec Google+, a powodów jest kilka

Uruchomiony siedem lat temu serwis Google+ przestanie być dostępny dla zwykłych użytkowników za 10 miesięcy. Nie dość, że nie cieszył się dużą popularnością, to jeszcze dochodzą do tego obawy związane z prywatnością.

Orkut, Dodgeball, Latitude, Jaiku, Google Buzz… – firma Google próbowała już wiele razy osiągnąć sukces na polu portali społecznościowych i dopiero w przypadku Google+ wydawało się, że przynajmniej w pewnym stopniu może się to udać. Dziś wiemy już, że się nie uda, a sam serwis zostanie wyłączony w przyszłym roku.

Koniec Google+ – portal zostanie zamknięty
Wraz z końcem sierpnia 2019 roku serwis Google+ zostanie wyłączony dla zwykłych użytkowników. Ci, którzy korzystają z niego w celach biznesowych, będą mogli na nim pozostać, ale jak długo – tego nie wiadomo.

Firma Google nie ukrywa, że „Plus” okazał się porażką. Nie przyciągnął do siebie zbyt wielu użytkowników, a tych, z którymi się udało, nie zachęcił do szczególnie aktywnego korzystania. We wpisie na oficjalnym blogu czytamy, że sesje 90 proc. odwiedzających serwis osób trwają krócej niż 5 sekund. Nie ma się więc co dziwić, że rozwój usługi od dłuższego czasu nie był zbyt intensywny, ale podstawowy problem jest inny…

Dane użytkowników Google+ były zagrożone
Jednym z głównych, a na pewno bezpośrednim powodem, dla którego zdecydowano się na zamknięcie Google+ jest fakt, że prywatność użytkowników została narażona na niebezpieczeństwo, o czym najpierw poinformował The Wall Street Journal, a co gigant z Mountain View potwierdził.

Otóż okazało się, że przez kilka lat dane prawie pół miliona użytkowników oznaczone jako „prywatne”, mogły zmieniać się na „widoczne” dla kilkuset aplikacji korzystających z API usługi. Firma Google zapewnia, że nie odnotowała żadnego wycieku i że załatała lukę, gdy tylko dowiedziała się o niej w marcu tego roku, ale pozostaje faktem, że zataiła tę informację.

Źródło: Google Blog, The Wall Street Journal, Business Insider

Amazon Go już otwarty. Jak działa sklep bez kas?

Amazon Go oficjalnie otwarty. Pierwszy sklep bez kas znajduje się w amerykańskim mieście Seattle. Przy wejściu spotkamy bramki podobne do tych z warszawskiego metra, które otworzyć można za pomocą aplikacji mobilnej. Pomimo braku kas sklep nie jest całkowicie pozbawiony elementu ludzkiego.

Obsługa służy pomocą w razie ewentualnych problemów, ale jej rola jest ograniczona do minimum. W sklepie nie ma oczywiście kas, ale także wózków – bo i po co? Przecież i tak pakujemy wszystko do torby i wychodzimy. Pracownicy mają jeszcze jedną funkcję – sprawdzają dokument tożsamości klientów, którzy chcą kupić alkohol. Dowód jest sprawdzany zanim podniesiemy alkohol z półki.

Amazon Go – jak to działa?

Wejście do sklepu jest możliwe dzięki aplikacji mobilnej Amazona, która generuje kod QR, skanowany przez bramkę. Dzięki zaawansowanej technologii system wykrywa, które towary zabieramy z półek. Płatność odbywa się już po opuszczeniu sklepu – za pośrednictwem aplikacji mobilnej.

Wchodząc do sklepu klient musi mieć uruchomioną apkę Amazona. Naciskamy odpowiedni przycisk i rozpoczynamy wędrówkę po sklepie. Placówka jest wyposażona w czujniki, kamery, komputerową analizę obrazu oraz kognitywne komputery. Twórcy projektu twierdzą, że technologia wykorzystywana w nowym sklepie Amazona, ma być podobna do tej używanej w autonomicznych samochodach.

Dzięki tej technologicznej kombinacji system nie tylko wykryje jakie towary zabieramy z półek, ale również zareaguje na to, gdy któryś odłożymy. W momencie opuszczenia sklepu aplikacja zsumuje wydatki i obciąży nimi konto klienta. Co ciekawe otrzymamy również paragon.

Co ważne, w nowym sklepie Amazon nie wykorzystuje technologii rozpoznawania twarzy. Sztuczna inteligencja zna dokładną wagę każdego produktu – dlatego biorąc dwa jogurty za jednym zamachem nie oszukamy komputera. Chyba, że zastąpilibyśmy jeden jogurt workiem z piaskiem o takiej samej wadze – niczym Indiana Jones. Ale to chyba zbyt dużo zachodu dla drobnych włamywaczy.

Sklepy bez kas są trendy

AMAZON GO

Testy Amazon Go zostały przeprowadzone także w sklepowych „godzinach szczytu”, kiedy w placówce znajdowało się bardzo dużo ludzi. System kamer i czujników zdał egzamin. Mówiąc najprościej – zastosowane narzędzia są w stanie identyfikować i śledzić każdy produkt w sklepie, bez konieczności wyposażania ich w różnego rodzaju chipy i czujniki.

To coraz popularniejszy trend – rozwijanie sklepów bez kas. W warszawskim centrum handlowym Promenada z powodzeniem działa Carrefour Pro. Przy wejściu także nie spotkamy kas, choć znajdują się one w głębi sklepu. Carrefour zachęca jednak do korzystania z aplikacji Scan&Go, która eliminuje kolejki. Więcej o Carrefour Pro można przeczytać tutaj – Carrefour PRO – rewolucja w zakupach.

Natomiast co do Amazona, to tego typu nowinki nie są im obce. Firma Jeffa Bezosa to jeden z pionierów rozwijania branży FinTech na świecie. Dobrym przykładem może być usługa Amazon Key – czyli dostawa zakupów do domu, nawet jak gospodarza w nim nie ma. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj – Zakupy dostarczą nawet jak nikogo nie będzie w domu. Wprost do lodówki.

Źródło: fintek.pl

Takie było kiedyś życie. Nie było luksusów, ale nikt nie płakał i przeżyliśmy wszyscy  A teraz…

Takie było kiedyś życie. Nie było luksusów, ale nikt nie płakał i przeżyliśmy wszyscy  A teraz niektórym dzieciom przewraca się w głowach od dobrobytu.
Było biednie na zewnątrz, ale bogato w sercu  A dziś jest u większości odwrotnie. Miłości brak, a ludzie idą po trupach za marnymi dobrami materialnymi, które naprawdę nie mają żadnej wartości.

Chipy wszczepiane pod skórę. Urządzenia ma już kilka tysięcy osób

Czip RFID jest malutkim urządzeniem, które pomoże utrzymać zdrowy tryb życia gdyż integruje się on z wieloma aplikacjami. Ułatwi również życie codzienne w sterowaniu inteligentnych domów itp. Będzie integralny z niemal wszystkimi aplikacjami w naszym telefonie.

Pierwsi użytkownicy tego urządzenia nie skarżą się na jakiekolwiek skutki uboczne.

Czy inteligentny dom potrafi myśleć samodzielnie?

Po przeczytaniu artykułu pewnie zauważyłeś, że moim zdaniem hasło “inteligentny” jest używane na wyrost.
Nie mówię, że cała idea i rozwiązania są niepotrzebne i mało funkcjonalne. Natomiast proces decyzyjny takiego systemu jest ograniczony do kilkunastu / kilkudziesięciu czujników i elementów wykonawczych. Taki system z pewnością zautomatyzuje, oszczędzi czas i pieniądze, ostrzeże przed niebezpieczeństwem i podejmie pewne działania zabezpieczające zgodne z założonym scenariuszem itp.
Ale żeby pomyślał choć trochę…

Podejmowane są już (nieśmiałe) próby samodzielnego uczenia się elementów domowej automatyki, jak choćby popularne za Oceanem rozwiązania Nest:

  • Termostat, który na bieżąco monitoruje zachowania domowników i nastawy, godziny ich obecności w pobliżu (i w oddali) termostatu, co w teorii pozwala mu na załączenie ogrzewania lub klimatyzacji o odpowiedniej porze i ustawienie odpowiedniej temperatury, nawet jeśli nie powiemy mu (nie ustawimy) żeby to zrobił.
  • Kamera, która rozpoznaje twarz i jeśli delikwent nie znajduje się w bazie danych urządzenia zaczyna nagrywać, zrobi zoom, zdjęcie i wyśle na smartfona.

Pomijam już kwestię czy to faktycznie działa w taki sam sposób jak się chwalą.

Przykłady rozwiązań w inteligentnym domu

Popuśćmy wodze fantazji i zastanówmy się co moglibyśmy zautomatyzować w swoim domu:

  • Załączanie / wyłączanie światła w zależności od obecności osób w danym pomieszczeniu
  • Dostosowanie warunków w pomieszczeniu pod konkretne sytuacje np. oglądanie filmu (jednoczesne opuszczenie projektora i załączenie rzutnika / telewizora, przyciemnienie lamp)
  • Płynne sterowanie roletami w celu regulacji poziomu nasłonecznienia w pomieszczeniu
  • Zdalne powiadamianie o zagrożeniu w domu np. pożar, obecność gazu (metan, tlenek węgla), zalanie
  • Odcięcie mediów w przypadku wykrytego zagrożenia.
  • Znajdujący się np. przy wyjściu i/lub w sypialni wyłącznik główny, którego naciśnięcie spowoduje jednoczesne gasi oświetlenie w całym domu, zmniejsza temperaturę w pomieszczeniach, uzbraja alarm, zasuwa rolety
  • Zdalne sterowanie elektronicznymi zamkami, bramą wjazdową itp.
  • Sterowanie ogrzewaniem / klimatyzacją w zależności od obecności osób, pory dnia, pory roku, nasłonecznienia.
  • Imitacja obecności czyli gdy nas nie ma w domu, światła się zapalają i gaszą w nieregularny sposób (ale w odpowiednich porach)
  • Integracja z systemami audio, głośniki w każdym pomieszczeniu i możliwość automatycznego załączania (obecność) lub za pomocą pilotów, tabletów, telefonów.

To tylko krótka lista, dość często stosowanych rozwiązań.

Po co mi inteligentny dom?

Jest to bardzo ważne pytanie. Oczywiście znajdziesz wiele sugestii i propozycji co do tego w jakim stopniu automatyka ułatwi Twoje życie lub poprawi bezpieczeństwo. Sam wymienię kilka z nich poniżej. Warto szukać inspiracji.
Ostatecznie jednak pytania powinny być bardziej szczegółowe:

  • Co chciałbym, żeby się działo automatycznie, a do tej pory musiałem (często) wykonywać to samodzielnie?
  • Czy zastosowanie automatyki pozwoli mi zaoszczędzić czas i/lub dłuższym okresie pieniądze?
  • Jakich zabezpieczeń potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie?
  • Jakiego poziomu komfortu oczekuję w swoim domu?
  • Jakie są zagrożenia, czy często zostawiam żelazko załączone / podgrzewam kotlety i wychodzę z domu? 🙂
  • Czy celem jest funkcjonalność, minimalizm, komfort, bezpieczeństwo, poczucie luksusu, nowoczesność?

Może wcale nie potrzebujesz zintegrowanej automatyki tylko kilka czujników ruchu, które w odpowiednim momencie załączą światło.

Albo w drugą stronę, może potrzebujesz coś wyszukanego, czego nie znalazłeś w wielu przykładach “inteligentnych” rozwiązań. Nie przejmuj się, przy dzisiejszej technologii pytanie w większości przypadków nie brzmi: “Czy da się to zrobić?”, tylko raczej “Ile to będzie kosztować?”

Dlaczego o tym piszę?

Ponieważ “inteligentny dom” działa na podobnej samej zasadzie. Inne jest jedynie środowisko i cel wykonania tej automatyki:

  • Informacje (sygnały wejściowe) od czujników ruchu, czujników otwarcia (okien, drzwi, rolet), czujników temperatury, poziomu światła, załączenia oświetlenia i gniazd itp. przekazywane są do jednostki centralnej.
  • Jednostka centralna przetwarza te informacje i wysyła…
  • …polecenia (sygnały wyjściowe) w postaci: zgaszenia/zaświecenia/przyciemnienia światła, opuszczenia/podniesienia rolety czy bramy, otwarcia/zamknięcia zaworu w celu regulacji temperatury w pomieszczeniu, załączeniu w odpowiednim momencie systemu audio itp.

Do tego wszystkiego gospodarz ma do dyspozycji za pomocą panelu dotykowego / tabletu dostęp do wskazań czujników, stanie systemu i możliwość sterowania jednym elementem lub całą grupą za pomocą przycisku, suwaka (osobnego pilota) czy innej przyjaznej formy.

Innymi słowy (jak dla mnie) inteligentny dom to po prostu automatyzacja pewnych procesów lub codziennych czynności zachodzących w domu.

Źródło: https://elektrykadlakazdego.pl

x