„Bez nas nie będzie sieci 5G”

Z Tonnym Bao, nowym dyrektorem zarządzającym Huawei Polska, o obecnej sytuacji firmy w Polsce i na świecie, o zagrożeniach, cyberbezpieczneństwie, oskarżeniach i wpływie ostatnich wydarzeń na wyniki firmy rozmawiał Maksymilian Wysocki

– Jak sobie radzi Huawei po tych wszystkich przejściach obecnie?

Niedawno dziennikarz podczas obszernego wywiadu zadał to samo pytanie. Spytał on naszego prezesa Huawei Ren Zhengfei’a, jak bardzo firma ucierpiała na całej tej aferze. Odpowiedział on, że to była gigantyczna reklama dla firmy, bo pod koniec lutego Huawei odnotował 20 procentowy wzrost sprzedaży.

– A obecnie jak wygląda sytuacja Huawei globalnie i w USA?

Nadal nie mamy interesów w USA. Jesteśmy tam od wielu lat, mamy tam przedstawicielstwo i zespół ludzi, ale interesów tam nie robimy. Teraz chyba wszyscy już rozumieją, że ma miejsce kampania USA przeciwko Huawei. Oczywiście, uważamy, że to niesprawiedliwe. Jesteśmy tylko małą firmą. A USA jest największą potęgą przemysłową.

– No bez przesady, nie jesteście tacy mali…

W porównaniu z USA nadal jesteśmy bardzo mali. Jesteśmy tylko prywatną firmą. Próbujemy się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Być może – jak mówił niedawno w Barcelonie nasz rotating chairman Guo Ping, być może dzieje się tak dlatego, że zaczynamy być liderem technologicznym, być może dlatego, że Stany Zjednoczone mają przez to coraz bardziej utrudnione pozyskiwanie informacji (podsłuchiwanie?)

– Być może to polityka, ale tu USA na świecie mają atut wiarygodności. Niemniej, było wiele artykułów na świecie o tym, że Huawei będzie wyrzucany z kolejnych rynków. Jak teraz sprawy wyglądają? Na ile rynków nie macie już wejścia, zwłaszcza w kontekście 5G?

Dziś 90 proc. wiedzy technicznej i naukowej, kluczowej dla tego, by sieci 5G powstawały, jest u nas, w Huawei. 5G w zasadzie to my. Technologiczne kompetencje niezbędne dla rozwoju i wdrożenia sieci 5G to my. Jesteśmy znacznie przed konkurencją. Co do samego kodowania sieci 5G – tego nie robimy my, tylko regionalne branże telekomowe, ludzie tacy jak CTO (prezes ds. technologii) w British Telecom na rynku brytyjskim. Do dziś mamy podpisane 32 kontrakty. 18 z nich w Europie. Kiedy pyta pan z których rynków nas wykluczono, ja mogę powiedzieć, że jedynie z dwóch: z USA i z Australii.
25 lutego podczas kongresu w Barcelonie był komercyjny pokaz uruchomienia pełnoprawnej sieci 5G, wraz z British Telecom, Vodafone i firmą Hutchison UK, i oczywiście z Huawei. Cztery firmy wykonały normalną rozmowę przez sieć 5G. Widać zatem, że w Wielkiej Brytanii radzimy sobie bardzo dobrze. W Niemczech podobnie. 20 marca kanclerz Merkel oświadczyła, że Niemcy nie będą ograniczać w żaden sposób dostawców technologii, niezależnie od ich pochodzenia. Po prostu standaryzacja cyberbezpieczeństwa zostanie podniesiona wyżej. Deutsche Telekom również nie widzi problemu we współpracy z firmą Huawei. Globalnie obsługujemy ponad 3 miliardy użytkowników i jesteśmy na rynku od ponad 30 lat. W Polsce 15 lat. Nigdy nie było żadnego zażalenia na naszą firmę i jej standardy bezpieczeństwa. To też powinno dać do myślenia. Reasumując, w Europie nie ma krajów, które zdecydowały się wprowadzić wobec nas restrykcje. Do tego należy dodać te 18 kontraktów podpisanych z Niemcami, Wielką Brytanią, Włochami, Finlandią, Norwegią, Portugalią, więc sprawy mają się dobrze.

– OK, a czego nauczyła was ta sytuacja? Otwieracie Centra Cybertransparentności jak to w Brukseli, musicie sporo udowadniać, w zakresie cyberbezpieczeństwa, będziecie to dalej robić? Ile to was dodatkowo kosztuje? Ktoś jeszcze tak robi?

Nie ma chyba innej firmy, która robi tyle, co my teraz, w kwestiach cyberbezpieczeństwa w związku ze swoimi produktami. To bardzo kosztowne, ale to też ryzykowne dla nas, by za dużo tajemnic patentowych nie udostępnić władzom i konkurencji, ale skoro robimy to my, to czemu nie robią tego inni? Z mojej wiedzy żadna inna firma tak, przynajmniej w sektorze telekomunikacji, tak nie robi, a skoro my musimy, to czemu nie muszą inni? Byłoby to bardziej sprawiedliwe. Taka transparentność ma swoje dobre strony, bo pokazuje, że nikt żadnych ukrytych, słynnych już tylnych furtek, tylnych drzwi (ang. Backdoor) u nas nie wykrył. Jednocześnie takie analizy przez podmioty trzecie pomagają nam ulepszać oprogramowanie, ale nadal, nikt poza nami, żaden dostawca technologii, nie musi tak robić, a to jest bardzo nie fair.

– Czyli system jest w stu procentach bezpieczny?

Żaden system nie jest w stu procentach bezpieczny, bo zawsze pozostaje czynnik ludzki. To może nie być najbardziej fortunny przykład, ale to trochę jak z tym zamachowcem w Nowej Zelandii ostatnio. Jeśli znajdzie się taki indywidualista, żaden system nie będzie przed nim bezpieczny. Tak samo w cyberbezpieczeńswie.

– To jak upewnić się, że taki indywidualista nie znajdzie się u was?

Produkt jest bezpieczny. System zarządzania cyberbezpieczeństwem jest bezpieczny. W naszej firmowej polityce bezpieczeństwa wszyscy mają bardzo ograniczone dostępy. Bardzo zadbaliśmy o to, żeby w razie czego ograniczać także możliwości czynnika ludzkiego, bo bardzo dużą wagę przywiązujemy do zarządzania ryzykiem. A poza tym, gdy mówimy o 5G, nie mówimy o jednym systemie, a o systemie wielu systemów, które są pozabezpieczane każdy po swojemu. Cyberbezpieczeństwo całości to wypadkowa wszystkich uczestników ekosystemu, nie tylko jednego dostawcy. My jesteśmy tylko częścią tego ekosystemu. Moim zdaniem zbudowanie sobie gdzieś takiej tylnej furtki z dostępem do wszystkich danych, które wędrują przecież z maszyny do maszyny, jest albo niewykonalne, albo co najmniej ekstremalnie trudne.

– W takim razie co dalej?

Chciałbym, żebyśmy faktycznie podwyższali te standardy cyberbezpieczeństwa, ale żebyśmy to robili wszyscy razem, nie tylko i wyłącznie Huawei. Poza tym widzę pilną potrzebę większej kampanii informacyjnej o tym, nie tylko czym jest cyberbezpieczeństwo i jak działa, ale też czym jest sieć 5G i jak naprawdę działa.

– A w kwestii ewentualnej współpracy lub braku współpracy z polskim rządem?

Na pewno nie mogę powiedzieć, że wszystko gra, że jest dobrze. Nadal musimy znaleźć właściwą formułę i rozwiązania, i to szybko. Opóźnienia w implementacji 5G będą sporo kosztować cała gospodarkę. W Polsce pierwszą sieć 5G odpaliliśmy w Warszawie wraz z T-mobile. To prawdziwa sieć 5G w centrum Warszawy z zasięgiem kilku kilometrów. Jak ktoś ma wątpliwości, można badać bez przeszkód. Polska dla nas, to wyjątkowe miejsce. Mamy tu centralę na całą Europę Środkową i zarządzamy stąd działaniami na 28 rynkach. Poza tym bardzo cenimy sobie historię polsko-chińskich relacji. A przyszłościowo, stawiamy na ten rynek, jako na rynek europejskich innowacji.

– Zaufanie sektora publicznego to jedno, a jak z zaufaniem sektora korporacyjnego i konsumenckiego? Co tu się zmieniło?

Nie widać dużego wpływu, zwłaszcza, że ciągle rośniemy i nie zwalniamy. Tak jak powiedział nasz założyciel, to chyba była dla nas reklama. W sektorze publicznym są wahania, ale w pozostałych sektorach tego nie widać. W sektorze korporacyjnym nic się nie zmieniło. Za to w sektorze konsumenckim zaczęliśmy rosnąć jeszcze szybciej. Rezultaty są podobne, jak z kampanii z Robertem Lewandowskim.

– To jaka przyszłość nas czeka?

Mam nadzieję, że jasna i wspólna. Mamy najwięcej patentów w technologii 5G. Można powiedzieć, że bez nas nie będzie 5G, a przynajmniej będzie znacznie później. Naprawdę wierzymy w to, że możemy być bardzo ważną częścią rozwoju Polski i polskiej gospodarki, która oczywiście skorzysta z transferu wiedzy i technologii od nas. Jesteśmy ważni dla rozwoju technologicznego i dobrobytu Polski i chcemy być jeszcze ważniejsi.

– Dziękuję za rozmowę

/wGospodarce.pl

x