12-latka notorycznie gwałcona przez księdza. „Mówił, że Bóg mnie nie kocha”.

      Możliwość komentowania 12-latka notorycznie gwałcona przez księdza. „Mówił, że Bóg mnie nie kocha”. została wyłączona

Ksiądz Roman B. zakonnik stowarzyszenia Towarzystwo Chrystusowe wielokrotnie zmuszał 12-letnia Kasię do współżycia seksualnego. Jej rodzice alkoholicy powierzyli ją opiece księdza Romana B.Przez 2 lata więził ją, torturował i wielokrotnie gwałcił.

Po kilku miesiącach dziewczynka zaszła w ciążę. Roman B. zabrał ją do znajomej ginekolog, gdzie zmuszono ją do aborcji.

Przerażona dziewczynka wielokrotnie próbowała powiedzieć rodzicom o tym co robi jej ksiądz, jednak jej matka powtarzała, że „ksiądz jest jak Bóg”.

Kasi we wszystko uwierzył szkolny pedagog, który od razu zadzwonił na policję. Kiedy aresztowano duchownego w 2008 roku, do wszystkiego się przyznał.

22 stycznia 2018 roku w poznańskim Sądzie Okręgowym zapadł precedensowy wyrok, przyznający ofierze wielokrotnego gwałtu, dokonanego przez księdza Romana B. milion złotych odszkodowania.

Po wyroku nakazującym Towarzystwu Chrystusowemu wypłatę odszkodowania, przedstawiciele instytucji wnieśli o kasację wyroku. W marcu 2020 została ona oddalona przez Sąd Najwyższy.

Kasia wyznaje, ze nadal jest wrakiem człowieka, a pieniądze jej nie wynagrodzą tego wszystkiego co przeszła:

-Jeszcze kilka lat temu byłam takim, można powiedzieć, zwierzęciem, które bało się wyjść z własnego domu wyrzucić śmieci, z nikim nie rozmawiałam. Najgorsze jednak jest to, że to wszystko jest ze mną od tylu lat codziennie i każdej nocy. Nie mija, nie słabnie, a czasami nawet się nasila. Nadal cierpię na PTSD (zespół stresu pourazowego) i depresję. Z tego wszystkiego będzie mi wyjść najtrudniej. Wiem, że jest to możliwe, jednak trochę straciłam już nadzieję. Nie trafiłam jeszcze na terapeutę, który potrafiłby mi pomóc, przynieść ulgę.

Katarzyna obecnie jest już dorosłą kobietą. Wielokrotne gwałty i tortury odbiły się nie tylko na psychice, ale także i na zdrowiu:

-To przede wszystkim problemy ginekologiczne, które będą towarzyszyć mi zapewne jeszcze długo, jeśli nie zawsze. Konsekwencje złamanej miednicy wracają często w codziennym funkcjonowaniu i powodują ogromny ból, z którym walczę na tyle, na ile to możliwe. Na pewno dużo pomogła mi operacja, która została przeprowadzona już jakiś czas temu, ale jest jeszcze sporo rzeczy, które trzeba by spróbować „naprawić”. Rozpoczęłam leczenie zębów, jednak z powodu epidemii wszystko zostało wstrzymane i pewnie potrwa jeszcze dłużej, niż miało. Zadośćuczynienie, które ja otrzymałam, nie da mi możliwości naprawienia wszystkich szkód.

12-latka była gwałcona czasem nawet 3 razy w ciągu dnia.

-Nadal żyję w strachu przed sprawcą, który powtarzał mi, że jak komuś powiem o tym, co mi zrobił, to nieważne, ile będę miała lat, znajdzie mnie i zabije, a zwłaszcza, jak odsunę go z kościoła, bo dla niego bycie księdzem było najważniejsze. Niestety mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Nie umiem pozbyć się poczucia, że byłam zabawką. Że tak mnie traktowano. Nikogo nie obchodziłam i dla nikogo się nie liczyłam. Po tej krzywdzie sama często zadawałam sobie pytanie, że może naprawdę jestem nikim i nie powinno mnie być na tym świecie, skoro zaznałam tak wiele zła, choć byłam niewinnym dzieckiem.

Oprawca został skazany na zaledwie 4 lata więzienia (już jest na wolności), usunięto go z towarzystwa Chrystusowego i wydalono ze stanu duchownego.

-Chcę, by ta potworna historia była lekcją dla społeczeństwa i pokazała, jak pod płaszczykiem dobra i Boga można dokonać morderstwa na dziecku. Mówię morderstwo, bo dla mnie gwałt to niedokończone morderstwo, ze szczególnym okrucieństwem, rozciągnięte w czasie. Gwałcąc mnie, potrafił mówić, że Bóg mnie nie kocha. Kazał mi, modląc się, przepraszać Boga za moje zachowanie. Ten Bóg oraz kościół i wszystkie symbole były obecne przy każdym gwałcie czy krzywdzie, jaką mi zadawał, więc teraz to wszystko kojarzy mi się okrutnie. Trochę tak: „W imię Boga i z Bogiem na ustach”.